wycieczka autokarem niedziela, Termin: 10.12.2023 BIURO PODRÓŻY SYLVIA Sylwia Górna ul. Grabowska 82 63-400 Ostrów Wielkopolski e-mail: info@podrozesylvia.pl Prawdziwe “Biuro podroży” a nie tylko pośrednik. Profesjonalne, indywidualne podejście do każdego klienta. Dla mnie z żoną zorganizowano wycieczkę, taką o jakiej marzyliśmy. Bardzo niewiele biur jest tym zainteresowane. Wycieczka bardzo dobrze zorganizowana przez Panią Magdę (załatwiła nawet wspaniałą pogodę :). 1. dzień - Cancun. Przylot na lotnisko i przejazd do Cancun. Zakwaterowanie w hotelu i nocleg. 2. dzień - Cancun – Chichen Itza – Cenote X-Cajum – Izamal – Merida (trasa ok. 354 km) Po śniadaniu, zwiedzanie rozpoczniecie od jednego z siedmiu nowych cudów świata – Chichen Itza – wpisany na listę zabytków UNESCO. Petersburg Białe noce. Ilość dni: 4 DNI. Termin do uzgodnienia. Wyślij zapytanie: biuro@variustur.pl. Zapraszamy! Wycieczka do Petersburga Białe noce – odwiedzimy jakże piękne i cudowne miasto założone przez cara Piotra Wielkiego. Przy wieczornym indywidualnym spacerze będziemy świątkami zjawiska tzw. „Białe noce”. Oto ranking najlepszych Biur Podróży w Mielcu w 2023 r. wybranych z 57 firm w Oferteo. Średnia ocena, jaką uzyskali Specjaliści to 5.00 na podstawie 129 opinii. Porównaj oferty – bezpłatnie i niezobowiązująco! 1. BIURO PODROZY AL-TRAVEL. Po moim pisemnym zapytaniu o wczasy dostałam od Pani Anny prawie natychmiastową odpowiedź Zobacz poniższe propozycje (pominięto część wybranych przez Ciebie kryteriów). Rainbow Tours - wczasy i wycieczki z Biurem Podróży ★ Rainbow Tours ★, wyjazdy październik 2023. Sprawdź najtańsze oferty na: październik 2023. Rezerwuj najtaniej Online we Fly.pl . Moi rodzicie wraz ze znajomymi wrócili bardzo zadowoleni z wycieczki do Włoch. Wyjazd bardzo dobrze zorganizowany, program zrealizowany w 100%. Brawa dla kierowców i Pani Pilot - Wioli, która w sposób profesjonalny, kompetentny i miły przekazała ogromną wiedzę podczas zwiedzania. dodaj. opinie. Opis hotelu: Wycieczka do Kijowa + Czarnobyl i Prypeć. Wycieczka do Kijowa + Czarnobyl i Prypeć. Kijów - stolica Ukrainy, miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnicy zabytków odnajdą tu niesamowitą atmosferę przeszłości, skrytą pod złotymi kopułami ruskich cerkwi, unoszącą się wśród licznych Biuro Podróży Event-tours oferuje jednodniowe wycieczki do Wiednia, Drezna, Pragi lub Wrocławia w super atrakcyjnych cenach. Zapewniamy doskonały standard usług z wykorzystaniem nowoczesnych systemów słuchawkowych typu tour-guide oraz niskie ceny! Odwiedź z nami Polanicę-Zdrój i poznaj jej walory. Biuro Podróży Event-Tours Wycieczka: „Przemyśl i Szwejk ” wchodzi w skład pakietu wycieczek „PRZYGODA W BIESZCZADACH”, który został uznany za: NAJLEPSZY PRODUKT TURYSTYCZNY PODKARPACIA 2018! Sprawdź także inne wycieczki Pakietu PRZYGODA w Bieszczadach. Składa się on z 7 wycieczek, z których możesz skomponować swój wymarzony pobyt w Bieszczadach. IfEaR. Zwiedzaj z nami Europękraje znane i te trochę mniejprawdziwe ikonyi ukryte perełkiWycieczki objazdowe wg terminówLista wszystkich wycieczek uporządkowanych terminami zobaczNie czekaj, rezerwuj już dziś! Rezerwacja on-line w trzech krokach:1Wybierz ilość uczestnikówWybierz dla ilu osób chcesz zrobić rezerwację12Uzupełnij daneUzuepełnij ich dane i zaznacz emailPostępuj zgodnie z treścią wiadomości e-mail, którą otrzymasz zaraz po dokonaniu rezerwacji3OświadczenieKażdy uczestnik wycieczki zobowiązany jest do podpisania oświadczenia w związku z wprowadzeniem na terenie RP stanu zagrożenia epidemicznego i okazania go w chwili rozpoczęcia wycieczki" Dokument ten dokument zamieszczony jest na naszej stronie w zakładce "dokumenty do pobrania".Pobierz Katastrofa z 1986 roku wstrząsnęła całym światem. Niedawno wyemitowany serial „Czarnobyl” jakoby przypomniał o wybuchu reaktora w elektrowni jądrowej; ponownie wróciliśmy do analizy tragicznych wydarzeń tamtych dni. Nie trzeba było długo czekać, aż nastąpi boom – tym razem turystyczny. Każdy chce zobaczyć na własne oczy sarkofag zasłaniający reaktor nr IV, odwiedzić opuszczone miasto Prypeć, stanąć przed obdrapanym diabelskim młynem niezamieszkałego miasta. Jeszcze przed emisją bijącego rekordy oglądalności serialu, znaleźliśmy się tam i my. Czy jednodniowa wycieczka po Czarnobylu i Prypeci może choć trochę ukazać ogrom tragedii sprzed ponad trzydziestu lat? Czy dostrzeżemy jej skutki, czy będzie chwila na zadumę? Czy zdążymy odwiedzić najbardziej interesujące miejsca? O Prypeci i Czarnobylskiej Zonie miało w ogóle nie być wpisu. Byliśmy tam jeden dzień – czy w takim czasie jesteśmy w stanie poznać to miejsce, wczuć się w klimat tragedii, która się tam wydarzyła, dojść do jakiejś głębszej, długofalowej refleksji? Absolutnie. Czy warto więc w ogóle uczestniczyć w jednodniowej wycieczce, która z założenia wydaje się być gonitwą i odhaczaniem doskonale znanych miejsc ze zdjęć i historii? Byłem sceptycznie nastawiony. Szczerze? Głupio mi było w ogóle brać w tym udział. Oto zostaliśmy usadzeni w busie z turystami z całego świata, dla których wybuch reaktora nr IV to niczym nie wyróżniająca się, jedna z wielu światowych, medialnych katastrof. Dostają w łapki liczniki Geigera, by w drodze powrotnej na certyfikatach wpisać sobie w specjalnej rubryczce ilość przyjętego promieniowania. Dobra zabawa, co? Ale nie, nie będę tu hejtował i pochylał się zbytnio nad jarmarcznym kiczem i brakiem szacunku dla czarnobylskiej tragedii. Wbrew moim obawom, wcale nie było go dużo. Chciałem nie powielać tematu, tworząc tysięczną relację z pobytu w Czarnobylu – pełno ich w internecie. Właściwie, oglądając popularne z tego miejsca vlogi, można poznać każdy zakamarek, do którego my, mając do dyspozycji paręnaście godzin, nie mieliśmy szans dotrzeć. Swoim marnym doświadczeniem nie wniósłbym nic. Jednak spodziewam się, że część z Was nie interesuje się tematem aż tak mocno, by poświęcić tydzień na eksplorację tego wyjątkowego miejsca. W ofertach biur podróży (Strefę można zwiedzić wyłącznie w zorganizowanej grupie) są wycieczki jedno, dwu, trzydniowe. Czy ta najkrótsza w ogóle ma sens? Zacznijmy od początku. Szukasz więcej inspiracji? Odwiedź kanał podróżniczy Gdzie Los Poniesie Youtube 7:45 (Kijów) Nasz bus wypełnia się ludźmi. Jest dwóch Białorusinów, kilku Amerykanów, Anglik i trójka Polaków. Do tego ja, Kasia i nasz przewodnik Igor, władający w kilkoma językami (w tym polskim!). Ruszamy z centrum Kijowa, za półtorej godziny czeka nas pierwsza kontrola na wjeździe do Strefy. W czasie przejazdu po wyboistych, ukraińskich drogach Igor opowiada płynną angielszczyzną o katastrofie, co się działo z okolicą po wybuchu oraz jak Strefa wygląda teraz. Przedstawia zasady poruszania się, zaleca nie odkrywać ramion i nóg, nie dotykać żadnych urządzeń w opuszczonych pomieszczeniach oraz nie siadać i nie kłaść się na ziemi. Spokojnie udziela odpowiedzi na liczne pytania upierdliwego Amerykanina, po czym włącza dobrze znany film „Bitwa o Czarnobyl”, dający pigułkę niezbędnej, rzeczowej wiedzy o katastrofie. Plan naszej wycieczki otrzymujemy w formie certyfikatu 😉 Żółtą linią oznaczono trasę jednodniowej wycieczki, pomarańczowa to obiekty odwiedzane podczas wycieczek kilkudniowych. 9:00 (Dytiatky) Pierwszy punkt kontrolny. Wojskowi sprawdzają nasze paszporty, licencję przewodnika. Za szlaban wjadą tylko mieszkańcy przystrefowych terenów oraz osoby ze specjalną licencją. Zdobycie jej na własną rękę jest praktycznie niemożliwe, stąd monopol lokalnych biur podróży na ten kierunek. Wszystko idzie szybko i gładko, chętni za niewielką opłatą wypożyczają sobie liczniki Geigera, mierzące miejscowo promieniowanie. Oczekując na przejście kontroli możemy nabyć mniej lub bardziej kiczowate gadżety, związane z szeroko pojętą „radioaktywnością”. Poza tym kiosk oferuje kawę i drobne przekąski. Jest jedynym takim miejscem podczas wycieczki – w Strefie już nie pojawia się komercja. 9:40 (Zalissya) Krajobraz „za szlabanem” zmienia się – z rzadka pojawiające się zabudowania są w większości porzucone, szeroka droga, którą jedziemy jest prawie pusta i zarasta od pobocza. Zatrzymujemy się przy jednej z opuszczonych wsi. Do Zalissyi prowadzi wąska ścieżka, wydeptana pewne przez klientów naszego biura. Mamy 15 minut dla siebie – zaglądamy we wnętrza skrytych w gęstym lesie domów, odnajdujemy nieliczne pamiątki czasów komunizmu w pokojach. Jeśli ktoś z Was chodził już trochę po opuszczonych miejscach, nie poczuje tu dreszczyku emocji. Dlatego szybko wracamy do busa i czekamy na jedno z dań głównych. Jeden z opuszczonych domów we wsi Zalissya. 10:45 (Radar Duga – Oko Moskwy) Mijamy Czarnobyl, w którym wciąż, każdego dnia pracuje ponad 500 osób (!). To przede wszystkim naukowcy i pracownicy elektrowni, której część nadal funkcjonuje. Mieszkają w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów Sławutyczu. Do elektrowni jeszcze wrócimy – póki co, telepiąc się po betonowym, leśnym dukcie, zmierzamy w kierunku radaru Duga. Ta dochodząca do 135 metrów wysokości instalacja była radzieckim strategicznym radarem pozahoryzontalnym. Miała wykrywać nadlatujące nad ZSRR pociski balistyczne z USA, jednak działała tylko przez 18 lat, do 1989 roku. Co ciekawe, sami mieszkańcy nieodległej Prypeci nie mogli nawet pytać o potężną konstrukcję, wystającą ponad linię lasu i widoczną z balkonów mieszkań. Dziś stalowe radary wciąż zaskakują rozmachem. Spędzamy w tym miejscu prawie godzinę, wracając przez zniszczone pomieszczenia sterowni. Antybalistyczny radar wczesnego ostrzegania, to dwie ogromne konstrukcje, o szerokości 210 i 300 metrów. Jego zasięg – 3000 kilometrów. Imponujące? Pomyślcie sobie, że mieszkacie na 9-piętrze i macie z balkonu widok na coś takiego. A nawet nie wiecie, co to jest – ściśle tajne. Niegdyś śmiałkowie wdrapywali się na szczyt Dugi. Dziś drabiny są pourywane. W drodze powrotnej idziemy długim korytarzem. Tędy biegły wiązki kabli zasilających, a w bocznych pomieszczeniach znajdowała się sterownia. W tajnej bazie były też obiekty mieszkalne, drobne usługi. Między innymi warsztat, w którym na ścianach ostały się schematy budowy silników czterosuwowych. A na zardzewiałym drucie ktoś powiesił radziecką rejestrację. 12:00 (Przedszkole) W drodze powrotnej do Czarnobyla robimy krótki przystanek w opuszczonym przedszkolu. Rząd zardzewiałych łóżek, przykurzone zabawki na półkach, rowerek bez kół i fotogenicznie ustawione lalki – to miejsce robi wrażenie. W jednej sali na tablicy jest wypisany temat lekcji, na ławkach otwarte zeszyty. Budynek, pozostawiony samemu sobie jest w zaawansowanym stanie rozkładu – wilgoć i brak szyb w oknach sprzyjają rozwojowi grzyba na suficie i łuszczeniu się farby ścian. W okolicach wejścia do budynku, nie wiedzieć czemu liczniki Geigera wskazują bardzo wysoką wartość promieniowania. Być może pod ziemią ukryto jakieś mocno napromieniowane przedmioty (np. ubrania likwidatorów)? Spędzenie w tym miejscu kilku godzin mogłoby zaszkodzić zdrowiu. Wśród fanów opuszczonych miejsc dość popularnym „sportem” jest umieszczanie różnych przedmiotów w charakterystycznych miejscach, co ma podkreślić klimat. Na przykład upiorna laleczka bez gałek ocznych na łóżku, otwarte zeszyty na ławkach w szkolnej klasie czy ostry skalpel na stole operacyjnym w zamkniętym szpitalu. Przy okazji zapraszam na blogowego Instagrama, gdzie znajdziecie więcej zdjęć z Ukrainy i nie tylko! Przedszkole to właśnie jedno z takich miejsc. Ogromne poruszenie wśród zwiedzających – licznik wykrył coś niepokojącego. 12:45 (Obiad w Czarnobylu) Posiłek jemy w lokalnej stołówce (jedynej w mieście) wraz z miejscowymi pracownikami. Przed wejściem przechodzimy kontrolę promieniowania w starej, radzieckiej maszynie. Gdy zaświeci się lampka z napisem „czisto”, śmiało można lecieć na obiad. Krupnik, pierś z kurczaka z kluskami, bukiet surówek, ciastko i szklanka soku – wszystko jakby w tym samym smaku. Przypominają się czasy dzieciństwa i szkolnej stołówki 😉 Cieszymy się, że jemy posiłek tak samo, jak miejscowi pracownicy. Siermiężne maszyny badające napromieniowanie organizmu zdają się być tylko atrakcją dla turystów – jednak pracownicy również muszą poddać się kontroli. 13:45 (Reaktor nr IV) Przechodzimy kontrolę w Leliv. Za tym punktem znajdujemy się w strefie 10 km od wybuchu. Obszar jest całkowicie (oficjalnie) niezamieszkały i prawdopodobnie już na zawsze pozostanie smutnym skansenem czarnobylskiej tragedii. Po lewej mijamy skręt na Kopachi – wielkie cmentarzysko wraków. Samochody, ciężarówki, koparki, autobusy – cały napromieniowany sprzęt, biorący udział w likwidowaniu katastrofy, stoi zardzewiały w środku Strefy i wrasta w ziemię. Niechybnie zmierzamy w stronę Prypeci. Wpierw podjeżdżamy pod elektrownię – ogromny sarkofag, od trzech lat przykrywający miejsce radioaktywnej katastrofy, jeszcze pachnie nowością. Choć stoimy oko w oko z elektrownią, promieniowanie w tym miejscu jest znikome. Przewodnik Igor, stojąc przy symbolicznym pomniku ku czci bohaterów poległych w walce z likwidacją katastrofy, opowiada o działaniach, mających zminimalizować skażenie środowiska. Bez zająknięcia punktuje rażące zaniedbania poczynione przed katastrofą, ukrywanie skutków zabójczego promieniowania przed mieszkańcami oraz wspomina o ofiarach, których nigdy oficjalnie nie policzono. Puszcza w obieg kilka zdjęć, ukazujących elektrownię w trakcie pracy oraz przed postawieniem ochronnego sarkofagu. 14:15 (Prypeć) Na to czekaliśmy. Przechodząc ostatnią kontrolę mijamy rogatki miasta – widma, pełniącego funkcję sypialni pracowników elektrowni jądrowej. Prypeć powstała w 1970 roku, i przez kilkanaście lat dawała dom 50-tysiącom obywateli. Zbudowano ją jako miasto nowoczesne i wzorcowe – szerokie prospekty, dużo zieleni, place, parki, kina, kawiarnie. Stadion piłkarski, sale sportowe, baseny, jezioro z promenadą. Tu musiało żyć się cudownie, co zresztą widać na licznych zdjęciach, które pokazuje Igor. Mamy porównanie widoku z „dawniej” do „teraz”, gdy natura bezlitośnie pochłania każdy skrawek zurbanizowanego terenu. Przez dwie godziny udaje nam się odwiedzić jedynie kilka charakterystycznych miejsc Prypeci. Podczas jednodniowej wycieczki nie mamy czasu wejść na dach żadnego z budynków, by ujrzeć opuszczoną Prypeć z góry. Zaglądamy do sal gimnastycznych, na targ, główny plac z socrealistycznymi gmachami domu kultury Energetyk i hotelu Polesie. Idziemy na stadion piłkarski, na pozostałości promenady nad jeziorem i do parku rozrywki, by ujrzeć diabelski młyn i kręcącą się na wietrze karuzelę. Przechodzimy koło szpitala, w którego piwnicach odnotowuje się najwyższe dawki promieniowania, ze względu na pozostawienie tam kombinezonów strażaków, biorących udział w likwidacji skutków wybuchu. Przebywanie wśród tak mocno napromieniowanych przedmiotów przez dłuższy czas (np. tydzień) doprowadziłoby do nieodwracalnych skutków zdrowotnych, a nawet do śmierci. Wciąż! Betonowy witacz, jakich wiele na Ukrainie. W przeciwieństwie do większości, ten przed Prypecią prezentuje się całkiem nieźle. Saturatory z wodą gazowaną, u stóp byłej restauracji nad jeziorem, jeszcze się ostały. Jedna z dwóch odwiedzonych przez nas sal gimnastycznych. Hotel „Polesie” to strategiczny punkt na mapie Prypeci. …podobnie, jak dom kultury „Energetyk”. Na tym placu musiało tętnić życie tego wzorcowego miasta. Dziś coraz śmielej rozrasta się tu roślinność. Targ w Prypeci mieścił się pod dachem. Wciąż wyraźne są pozostałości stoisk, lady, lodówki… i napisy poszczególnych działów. W tej chwili znajdujemy się w sekcji mięsnej. „Przed” i „po”. Blok z prawej strony zdjęcia nadal istnieje, trzeba go tylko dłużej poszukać między drzewami. Park rozrywki to najczęściej fotografowane miejsce w Prypeci. Teraz już wiem, dlaczego. Stadion piłkarski. Butwiejące ławki zaczynają znikać pod mchem, na dawnej murawie rosną już kilkumetrowe brzozy. Szpital miejski – jego piwnice wciąż wykazują bardzo silne promieniowanie. Basen olimpijski. Fajnie się musiało skakać stąd na główkę. 17:00 (wracamy) Po „daniu głównym” w postaci miasta Prypeć ruszamy w drogę powrotną w stronę Kijowa, zatrzymując się jeszcze kilkukrotnie w Strefie przy pomnikach pamięci. Na Ditiatkach oddajemy liczniki Geigera, a Igor w specjalnych certyfikatach wpisuje każdemu, ile przyjął w dzisiejszym dniu promieniowania (w żadnym przypadku wartości nie przekraczały tyle, ile przyjmujemy podczas godzinnego lotu samolotem). Strefa w jeden dzień Opisana wyżej wycieczka odbyła się w maju 2019. Interesujących miejsc w Strefie Czarnobylskiej jest tak dużo, że nie sposób odwiedzić wszystkich, mając do dyspozycji nawet kilka dni. Przy wycieczce jednodniowej trasa ograniczana jest do minimum – nie wchodzimy na dachy budynków ani do sterowni felernego reaktora elektrowni (ponoć już niebawem ten punkt będzie obligatoryjny przy kilkudniowych wycieczkach), omijamy cmentarzysko pojazdów w Kopachi, a Prypeć zwiedzamy nieco „po łebkach”. Jednak po tych kilkunastu godzinach wróciliśmy bardzo usatysfakcjonowani. Solidna dawka informacji, właściwie rozplanowany harmonogram i kontakt z przewodnikiem, który doskonale znał teren sprawiły, że wyciągnęliśmy z odwiedzonych miejsc pełną esencję. Chociaż nigdy nie przepadaliśmy za zorganizowanymi tripami, do Strefy nie da się inaczej dostać, jak przez biuro podróży… nasze sceptyczne nastawienie szybko minęło, dzięki profesjonalnej organizacji. A zaznaczam, że zadowolić nas niełatwo – zwiedziliśmy już kilka opuszczonych miejsc w swoim życiu i wiemy, jak można je nieciekawie pokazać 😉 Niestety wizyta w Czarnobylu i Prypeci nie jest tania (od 99$ za jednodniową wycieczkę / osoba). My, w trakcie naszej podróży Ładą przez Ukrainę, zdecydowaliśmy się szarpnąć – w końcu to jedyne takie miejsce, jedyna tak potężna katastrofa, której skutki swego czasu odczuwaliśmy dość mocno. Nie żałujemy! A jeśli chciałbyś bardziej zgłębić temat i odwiedzić więcej miejsc, wycieczka 2-3 dniowa jest również dobrym pomysłem, cenowo (w stosunku cena/dzień), wychodzi korzystniej. Aha… wpis nie jest przez nikogo sponsorowany – zawiera wyłącznie obiektywne, luźne przemyślenia na temat sensowności tytułowego przedsięwzięcia 😉 Główne źródło utrzymania bloga to mój własny portfel. Aby móc dalej realizować swoje marzenia, założyłem konto na Patronite. Jeśli uważasz treści na blogu i vlogu za wartościowe, możesz dołożyć od siebie skromną cegiełkę. W grupie siła! 🙂 Zobacz także: Białoruś: Brześć bez wizy Ukraina -> Uniwersalny poradnik praktyczny Ukraińska Wenecja w delcie Dunaju Doświadczenie turystyczne Polaków wyjeżdżających do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia w dużej mierze zależy od tego, na jakie biuro podróży turysta się zdecyduje i którą z proponowanych wycieczek wybierze. To z kolei zdeterminowane jest kilkoma czynnikami: 1. Lokalizacja – turysta wybiera najczęściej biuro podróży, które znajduje się najbliżej miejsca zamieszkania. Wpływ na to mają często kwestie finansowe. 2. Ocena ryzyka – wyjazd do Czarnobyla, przynajmniej teoretycznie wiąże się z podjęciem pewnego ryzyka. Ze względu na obawy związane z promieniowaniem nie każdy zdecyduje się na dłuższy wyjazd (np. ze Strefą Zero), mimo że najczęściej po jednym dniu zwiedzania Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia czuje niedosyt. 3. Motywacje – wybór biura podróży często podyktowany jest zainteresowaniami turystów, a tym samym poziomem wiedzy na temat kultury i historii miejsca. Patrząc przez pryzmat wszystkich polskich biur podróży organizujących wycieczki do Czarnobyla nietrudno zauważyć, że oferty podporządkowane są różnym oczekiwaniom czarnobylskich turystów. Moment podejmowania decyzji o wyjeździe z konkretnym biurem podróży jest decydujący, ponieważ następuje po raz pierwszy zderzenie wyobraźni turystycznej o wycieczce do Czarnobyla ze stopniowym urzeczywistnianiem marzeń. To, jakie biuro podróży przesyła informacje przed wyjazdem, wpływa na dalsze przygotowania i nastawienie turystów do zbliżającej sie wycieczki. Poniżej zarysowane zostaną oferty wszystkich, polskich biur podróży, organizujących wycieczki do Czarnobyla, a także sposób wstępnego informowania przez nich turystów o zasadach i specyfice wyjazdów do Strefy. 107 Organizacja wycieczek do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia Strefa Zero Wśród polskich ofert wyjazdów do Czarnobyla, Strefa Zero wyróżnia się ze względu na naukowy charakter. Inicjatywa studentów Politechniki Warszawskiej, którzy w 2007 r. pojechali do Czarnobyla, aby dokonać pomiarów, przerodziła się w chęć cyklicznego organizowania wycieczek300. Mimo że pasjonaci zastrzegają, iż nie są biurem turystycznym, to niewątpliwie jest to jedna z opcji, którą zafascynowane Zoną osoby biorą pod uwagę planując wyjazd. Organizacją wyjazdów zajmuje się przede wszystkim Paweł Mielczarek – pasjonat Zony oraz dr Marek Rabiński – członek Polskiego Towarzystwa Nukleologicznego oraz pracownik Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku. Utrzymują oni stały kontakt z byłym pracownikiem elektrowni i mieszkańcem Prypeci oraz likwidatorem skutków awarii – Siergiejem Akulininem301, który oprowadza grupy Strefy Zero. Narracja świadka katastrofy oraz bardziej naukowy charakter wyjazdów jest tu niewątpliwym atutem. Ponadto, Strefa Zero nie organizuje wyjazdów jednodniowych, a tylko kilkudniowe. Wycieczki organizowane są od marca do października, dwa lub trzy razy w miesiącu. Przed wycieczką grupa otrzymuje drogą mailową dziesięciostronicowy informator, który dostarcza nie tylko niezbędnych informacji logistycznych (zbiórka, transport, ubezpieczenie, paszport), ale także zawiera w sobie ideę wyjazdu oraz regulamin i zasady zachowania w Zonie. Organizatorzy deklarują: Nie jest to typowa wycieczka z biurem podróży. Jedziemy do szczególnego miejsca, będącego celem naszych wspólnych zainteresowań. Pamiętajcie, że w naszej grupie wszyscy są równi. Jeżeli pojawią się jakieś pytania lub wątpliwości prosimy, zwracajcie się z tym do nas niezwłocznie. Zależy nam na dobrej komunikacji między nami. Wyprawa ma być przez wszystkich dobrze wspominana i zależy nam na szybkim rozwiązywaniu ewentualnych problemów. Prosimy Was o dyscyplinę. Zależy nam, aby w 100% zrealizować program wyjazdu. Czarnobylska Strefa Wykluczenia mentalnie została jeszcze w czasach ZSRR i pewne zachowania uczestników naszej wyprawy mogą być pretekstem do szykanowania grupy przez Ukraińców. Słuchajcie tego co mówimy i stosujcie się do przekazywanych przez nas wskazówek302. 300 Polskie biuro podróży „Strefa Zero”, [na:] [dostęp: 301 Siergiej Akulinin – były operator turbiny reaktora nr 2 w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, jednocześnie uczestnik akcji likwidacji awarii, [na:] [dostęp: 302 Polskie biuro podróży „Strefa Zero”, [na:] [dostęp: 108 Przed wyjazdem wielokrotnie podkreślana jest specyfika nie tylko Zony, ale również szczególnych uwarunkowań historyczno-kulturowych Ukrainy. Ponadto w wiadomości mailowej przesłanej uczestnikom wycieczki organizator przedstawia po krótce obowiązujące w Zonie regulamin:  Przed piciem opłukać usta.  Przed załatwianiem potrzeb fizjologicznych opłukać ręce (i po też).  Jeść tylko z zamkniętych opakowań np. batony.  Chodzić po chodnikach, a nie po wysokiej trawie.  Nie wchodzić na stalowe konstrukcje.  W przypadku przebywania w pomieszczeniach, gdzie jest dużo kurzu lub został on wzbity przez np. upadek jakiegoś mebla – zakryć usta i nos.  Uważać na studzienki kanalizacyjne bez pokryw (łatwo o tragedię).  Nie wolno niczego kłaść na ziemię, zwłaszcza plecaków i toreb od aparatów (nie dotyczy statywów)303. Obok powyższych nakazów i zakazów organizator zwraca uwagę na kwestię ubioru i wyposażenia. W Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia, bez względu na pogodę ubiór musi w pełni zasłaniać ciało. Wymagane są długie spodnie i rękawy, a także zakryte buty, pozbawione frędzli i futer zbierających kurz z ziemi. Według organizatorów ze Strefy Zero nie ma potrzeby wyrzucania ubrań po powrocie z Zony, co sugerują przewodnicy i piloci innych biur podróży. Istotna jest również kwestia posiadania licznika Geigera. Strefa Zero udostępnia kilka dozymetrów, ale również oferuje pomoc przy zakupie sprzętu. Jak jednak można przeczytać w informatorze: „W praktyce, na każdej wyprawie jest kilka-kilkanaście dozymetrów i w czasie eksploracji wystarczy przyłączyć się do grupy z dozymetrem”304. Grupa turystów wokół jednego licznika Geigera to jeden z najbardziej charakterystycznych widoków i zdjęć przywożonych z wyprawy. Nie dziwi więc fakt, że najczęściej zadawane na forum pytania są właśnie o bezpieczeństwo. Informacje dotyczące promieniowania w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia dostarczone zostają tu w oparciu o dane Krzysztofa 303 Informacje te można znaleźć w informatorze przesyłanym do turystów przed wyjazdem. Są to wskazówki dotyczące bezpieczeństwa przygotowane przez ukraińskiego przewodnika, z którym biuro współpracuje. 304 K. W. Fornalski, Pomiary mocy dawek w Czarnobylu w dniach r., [na:] [dostęp: 109 Wojciecha Fornalskiego „Pomiary mocy dawek w Czarnobylu w dniach 9–13 kwietnia 2008 r.”305. Są to jednocześnie chętnie przywoływane później przez turystów dane i stwierdzenie: „W niektórych częściach Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia jest niższe promieniowanie niż pod Pałacem Kultury”. Niewątpliwie dużą rolę odgrywa tu również naukowy autorytet doktoraMarka Rabińskiego, który zapewnia na internetowej stronie o bezpieczeństwie organizowanych wyjazdów. Wykres 4: Porównanie mocy dawki dla regionu czarnobylskiego z różnymi miejscami na świecie Źródło: Krzysztof Wojciech Fornalski, Pomiary mocy dawek w Czarnobylu w dniach 9–13 kwietnia 2008 r., [dostęp: W pierwszym etapie doświadczenia turystycznego, po analizie informacji przesłanych przez organizatora, można zauważyć, że turysta dostaje dokładnie to, czego oczekuje. Z jednej strony zapewnienie o bezpieczeństwie, a z drugiej dostarczony mu zostaje pakiet 305 Ibidem. 110 najważniejszych informacji – regulamin wraz z rygorystycznymi zasadami, który zapewnia dreszczyk emocji. Ponadto hasło: „Co na Ukrainie zostaje na Ukrainie“ dodatkowo dostarcza pierwiastka tajemniczości i gwarantuje przygodę na miarę prawdziwego eksplorera. Program najbardziej rozbudowanej oferty pięciodniowego pobytu w Zonie, oprócz Strefy, uwzględnia wizytę w Muzeum Korupcji, czyli posiadłości prezydenta Janukowycza lub zwiedzanie cmentarza pomordowanych przez NKWD Polaków i Ukraińców w Bykowni, a także jeden dzień w Kijowie. Łącznie taka wycieczka trwa blisko 10 dni. Spośród oficjalnych polskich biur podróży organizujących wycieczki do Czarnobyla tylko Strefa Zero organizuje noclegi w Sławutyczu. Turyści codziennie dojeżdżają do Zony eksterytorialną kolejką wraz z pracownikami czarnobylskiej elektrowni. To ważne biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu pięciu dni turyści mogą poczuć się jak „lokalsi”, zrozumieć realia pracy i codzienność ludzi, którzy żyją i pracują w sercu nuklearnej zagłady. Ponadto to, co wyróżnia organizatora, jest kładzenie nacisku na tzw. „swobodną eksplorację”, co nie jest sprawą oczywistą ze względu na oficjalny regulamin obowiązujący w Zonie, który mówi, że „delegacje”, czyli w rzeczywistości grupy turystyczne, mogą poruszać sie tylko wzdłuż ściśle określonych tras. O ile w regulaminie jest zapis o zakazie wchodzenia do budynków, o tyle w programie Strefy Zero można przeczytać: „samodzielna eksploracja wioski Paryszew”, „swobodna eksploracja anteny oraz kompleksu budynków Czarnobyl-2 «Oko Moskwy»”, „eksploracja Prypeci”, „eksploracja odległych zakątków Zony: Tłusty Las, Reczyca, Stare Szepeliczi, Ladyzyczne, Teremsi, Krasne, Czapajewka”. Warto zauważyć, że organizator celowo używa słowa „eksploracja” zamiast „zwiedzanie”, ponieważ po pierwsze, na stronie można przeczytać: „Nie jesteśmy biurem podróży”, po drugie, rozróżnienie tych dwóch słów – niby niewiążące, ale dające turystom poczucie większej wolności pomimo obowiązujących, rygorystycznych reguł. Oprócz eksploracji zakątków, które nie są oczywistą destynacją innych biur podróży, Strefa Zero oferuje również wejście do wnętrza Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej, przejście wzdłuż „złotego korytarza” oraz obejrzenie sterowni reaktora I oraz głównej rozdzielni mocy elektrowni, a także pomieszczenia kontroli dozymetrycznej nowego sarkofagu. W trakcie każdej wycieczki odbywa się również głosowanie, czy grupa wyraża chęć odwiedzenia samosiołów – najczęściej baby Marii i baby Hani. Jeżeli grupa się na to zdecyduje, wówczas organizator dodatkowo robi zakupy spożywcze gospodyniom. Jest to 111 bardzo ważny moment w oswajaniu „niepewnej“ przestrzeni. Turyści przekonują się, że Zona nie jest niebezpieczna, gdyż od 32 lat żyją w niej ludzie. Pomimo że organizator nie ma wpływu na to, jak turyści zachowują się podczas wyjazdu, przekaz Strefy Zero we wstępnym etapie przygotowań do wyprawy jest dość oczywisty. Przewodnicy i piloci dają zwiedzającym więcej swobody i wolności, ale podkreślają specyfikę wyprawy oraz fakt, że jest to swoiste miejsce pamięci. W wyborze tej propozycji często kluczową rolę odgrywają Siergiej Akulinin, a także Aleksiej Moskalenko oraz Siergiej Franczuk – likwidatorzy i przewodnicy, którzy często są obecni podczas wypraw ze Strefą Zero i odpowiadają na większość pytań turystów. Pomimo, że sami rzadko prowadzą narrację przewodnicką, gdyż kluczową rolę odgrywa zawsze Paweł Mielczarek lub dr Marek Rabiński, to obecność świadków katastrofy gwarantuje wiarygodność przekazywanych informacji oraz możliwość autentycznego kontaktu z osobami, które minuta po minucie potrafią odtworzyć wydarzenia z 1986 r. Podróż kolejką wraz z pracownikami elektrowni, spotkania z samosiołami, przewodnicy będący byłymi mieszkańcami Prypeci lub likwidatorami, pilot z pasją oraz „swobodna eksploracja” przed wyjazdem mają być gwarantem większego niż w przypadku innych organizatorów poczucia autentyczności, co sprawia, że turyści szybciej oswajają przestrzeń Zony, mniej się boją promieniowania i uważają miejsce za bardziej bezpieczne niż ma to miejsce w przypadku jednodniowych, rygorystycznych wycieczek tylko i wyłącznie wzdłuż ściśle określonych tras, gdzie poziom niepewności jest dużo większy. Bis-Pol W zupełnie inny sposób wycieczki do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia organizuje krakowskie biuro podróży Bis-Pol, które prowadzi swą działalność od 1989 r. W 1993 r. zostało akredytowanym członkiem Polskiej Izby Turystyki306. W ofercie Bis-Pol ma nie tylko wycieczki do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia, ale także do innych ekstremalnych lub opuszczonych miejsc wycieczki do Instytutu CERN w Szwajcarii, do elektrowni jądrowej w Temelinie w Czechach, czy „Dracula Tour” do Rumunii. Co ciekawe, program większości wycieczek ułożony jest według jednego schematu – zwiedzanie najważniejszych miejsc i zabytków wybranego miasta plus element ekstremalny lub nietypowy, tj. jednodniowa wyprawa do CSW poprzedzona jest odwiedzeniem Kijowa, wizyta w elektrowni jądrowej w Temelinie po zaliczeniu najważniejszych zabytków Wiednia, eksploracja zamku 306 Polska Izba Turystyki, [na:] [dostęp: 112 Draculi wpisana w krajoznawczą wyprawę po Transylwanii. Biuro podróży Bis-Pol organizuje dwa rodzaje wycieczek do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia: „Czarnobyl Tour” – jeden dzień w CSW i „Pripyat Tour” – dwa dni w CSW. W programie pierwszej znajdują się wszystkie miejsca must-see, czyli najbardziej charakterystyczne punkty CSW. Czarnobyl Tour zaczyna się od zwiedzania „Oka Moskwy”, następnie konkretne miejsca w mieście Prypeć: żłobek, dom kultury Energetyk, hotel Polesie, urząd pocztowy, wesołe miasteczko z diabelskim młynem. Następnie turyści zwiedzają okolice elektrowni i miasto Czarnobyl wraz z wybranymi miejscami pamięci: pomnik strażaków, główny plac miasta. Na koniec przejazd obok Czerwonego Lasu i pamiątkowe zdjęcie przy tablicach powitalnych miast Prypeć i Czarnobyl307. Wycieczka „Pripyat Tour” obejmuje program pierwszej wycieczki plus istnieje tu możliwość wejścia do elektrowni oraz więcej czasu jest na zwiedzanie miasta Prypeć. Na stronie biura można przeczytać: Wyjazd do Czarnobyla jest pierwszą na polskim rynku ofertą wyprawy ekstremalnej. Jest to miejsce znane każdemu na świecie, a mało osób miało okazję je odwiedzić. Wycieczka do elektrowni w Czarnobylu pokazuje miejsce, w którym niechlubna historia spotyka się z tajemnicą, a perełka ideologii socjalistycznej jest symbolem wielkiej tragedii mieszkańców… (…) Mimo grozy, która spowija wyjazd i jakiej można doświadczyć podczas wyprawy, nie ma się, czym tak naprawdę martwić – zapewniamy, że osoby, które z nami podróżują wracają z wyjazdów z dobrymi wspomnieniami. Potwierdzeniem tego jest fakt, że wyjazdy do Czarnobyla organizujemy już od kilku lat. Biuro podróży Bis-Pol jako pierwsze w Polsce zaczęło organizować wyjazdy ekstremalne już w 2007 r. Od tego czasu zorganizowaliśmy już ponad 50 wyjazdów, w których wzięło udział około 3500 osób308. Język jakim posługuje się tu organizator dowodzi, że celem wycieczki jest nie tyle ukazanie zwiedzającym miejsca pamięci, ile zapewnienie o przeżyciach ekstremalnych, o doświadczeniu grozy i tajemnicy. Powyższe słowa wskazują na bardziej rekreacyjny niż w przypadku Strefy Zero, charakter wyjazdu. W przeciwieństwie do Strefy Zero, Bis-Pol nie gwarantuje oprowadzania z własnymi przewodnikami. Są oni przedstawicielami kijowskiego biura Chernobyl Tour. Z tego względu, 307 Ukraińskie biuro podróży „Chernobyl Tour”, [na:] https://chernobyl-exclusive- [dostęp: 308 Polskie biuro podróży „Bis-pol”, [na:] [dostęp: 113 że Bis-Pol korzysta z pośrednika, a nocleg zawsze przewidziany jest w Kijowie. Pilot wraz z grupą przyjeżdża do Kijowa, następuje zakwaterowanie, a następnie eksploracji miasta. Na drugi dzień o godz. rano rozpoczyna się wyjazd do Czarnobyla już z przewodnikiem biura podróży „Chernobyl Tour”. W dużej mierze więc sposób zwiedzania CSW tak naprawdę nie zależy od polskiego biura Bis-Pol tylko od jego ukraińskiego pośrednika. Przekazywane przez Bis-Pol informacje przed wycieczką nie są tak rozbudowane, jak w przypadku Strefy Zero, co wynika z tego, że na stronie biura znajdują się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Czy w wycieczce do Czarnobyla mogą wziąć udział osoby niepełnoletnie? Czy istnieją jakieś przeciwwskazania zdrowotne? Jaka jest dawka promieniowania, którą otrzymuje się podczas wycieczki do Czarnobyla? Czy w Kijowie jest obecnie bezpiecznie? W jakim języku odbywa się wycieczka do Czarnobyla? itd. Odpowiedzi nie są rozbudowane, brak również odwołań do naukowych autorytetów oraz powoływania się na wiarygodne źródła309. Oprócz tego każdy z turystów, który dokonał wpłaty, otrzymuje drogą mailową informacje dotyczące miejsca i godziny zbiórki. Organizator, podobnie jak w przypadku Strefy Zero, przede wszystkim zwraca uwagę na wymagania dotyczące ubioru. Zaleca się, aby wziąć stare ubranie i buty, które później ewentualnie będzie można wyrzucić lub porządnie wyprać oraz „obowiązkowo długi rękaw, długie spodnie, zakryte kostki!”. Ze względu również na zwiedzanie Ławry Kijowskiej panie proszone są również o wzięcie ze sobą chusty na głowę. Wymagany jest tam również ubiór przykrywający kolana i ramiona. Oczywiście pojawia się również dodatkowa informacja o wzięciu licznika Geigera, jeżeli ktoś z turystów takowy posiada. W przypadku wycieczek z biurem Bis-Pol na początkowy etap doświadczenia turystycznego wpływ ma niewątpliwie wizyta w muzeum czarnobylskim, która dzień przed wyjazdem do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia dostarcza wiedzy teoretycznej na temat awarii w Czarnobylu, ale także ze względu na swój ideologiczny przekaz wzmacnia „mit Czarnobyla” tak bardzo funkcjonujący w myśleniu Polaków na temat CSW. Zderzenie dwóch różnych obrazów – katastrofy atomowej w muzeum czarnobylskim i spokojnej, zielonej CSW niewątpliwie skłania do refleksji i wpływa na wyobraźnię turystyczną, która szybko, bo już na drugi dzień zostaje zweryfikowana. 309 Polskie biuro podróży „Bis-pol”, [na:] [dostęp: 114 Aliena Tours Jeszcze inną formę przekazu i organizacji wycieczek do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia proponuje Aliena Tours, określająca się mianem biura turystyki ciekawej. Na stronie internetowej można przeczytać: Aliena Tours zabierze was w miejsca przedziwne, zagadkowe, często mało znane, miejsca z boku utartych szlaków. Nasze wyjazdy są dla pasjonatów właśnie takich miejsc i związanych z nimi historii. Atmosfera na naszych wyjazdach jest atmosferą, która panuje wśród grupy kumpli, którzy się długo znają i mają podobne zainteresowania. Trzeba to przeżyć, żeby to zrozumieć. Nie zajmujemy się organizacją kilkunastu różnych typów wypraw, ale zaledwie kilku, za to poświęcamy im tyle czasu, aby dopracować każdą wyprawę do perfekcji, w myśl zasady mało, a dobrze. Naszym flagowym produktem są wyprawy do Czarnobyla310. Obok zróżnicowanej oferty wycieczek do Zony Aliena Tours organizuje wycieczki do Iranu – „W orientalnej Persji”, do Scrundy-1 – „Eksploracja opuszczonego miasta”, do Transylwanii – „Śladami hrabiego Drakuli”, do Gruzji – „Gruzińska przygoda – Magiczny Kaukaz”, na Bałkany – „Festiwal Guca – Bałkańskie szaleństwo”, a także „Bałkany Tour – miejsca kultowe i nieznane”, do Uzbekistanu – „Uzbecki Tour – Eksplorujemy Uzbekistan” oraz Azja Express – „Kambodża i Tajlandia”. Organizator na swej stronie internetowej podkreśla, że nawet jeśli kierunek jest oczywisty to nieoczywisty będzie sposób zwiedzania, stąd stosowanie wyrażeń, które mają podkreślać wyjątkowość wypraw tj. „szaleństwo”, „eksploracja”, „opuszczone miasto”, „przygoda”, „miejsca nieznane”311. W podobny sposób opisywane są wyprawy do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia. Co ciekawe w sposobie prezentacji tych wycieczek na stronie widać odwołania do kultury popularnej oraz do zindywidualizowanych potrzeb czarnobylskiego turysty. Oczywiście potrzeby te realizowane są również w przypadku dłuższych wyjazdów ze Strefą Zero. Chodzi tu raczej o sposób prezentacji wyjazdów na stronie internetowej oraz zupełnie inny sposób budowanie wyobraźni turystycznej wśród turystów. Klient zapoznając się z ofertą dostrzega różne sposoby eksploracji Zony, często takie, o których nawet by nie pomyślał, że są możliwe. Chwytliwe hasła też niewątpliwie pobudzają wyobraźnię. Na etapie wyboru biura 310 Polskie biuro podróży „Aliena Tour”, [na:] [dostęp 311 Ibidem. 115 podróży Aliena Tours składa propozycję nie tyle wyjazdu do Czarnobyla, a pokazuje różne sposoby na realizację ekstremalnych marzeń. Zakładając hipotetycznie – jeżeli ktoś jest zafascynowany wzorcem osobowym stalkera to chce jechać do Czarnobyla nie po to, aby poznać historię, czy oddać hołd ofiarom w miejscach pamięci, a dużo bardziej będzie zainteresowany doświadczaniem Zony, przebywaniem w miejscu „zamkniętym”, czy też skradaniem się podczas eksploracji budynków. W takiej sytuacji klient, gdy widzi propozycje na bogatej wizualnie stronie Alieny Tours i spotyka się z hasłem: „Jest duża szansa, że na tym wyjeździe staniesz się stalkerem”, to wybór staje się oczywisty. Przeglądając zróżnicowaną ofertę wycieczek do Czarnobyla można odnieść wrażenie, że wyjazdy są bardziej niż w przypadku Strefy Zero i Bis-Pola nastawione na rozrywkowy charakter zwiedzania. Aliena Tours – obok klasycznego, jednodniowego programu (Strefa Tour – „Czytałeś dużo na forach na temat Strefy? Marzysz o niej od dawna? Zapraszamy!”312) proponuje wyjazdy kilkudniowe z nastawieniem na zróżnicowany profil turysty:  Strefa MAX – „Jest duża szansa, że na tym wyjeździe staniesz się stalkerem”313  Strefa Tour Plus – „Adrenalina w Strefie plus zabawa w Kijowie”314  Atomowy Tour – „Atomowo w Zonie (2 dni), w bazie w Pierwomajsku i czynnej elektrowni atomowej w Jużnoukraińsku”315  Strefa Hardcore – „Przez 5 dni będziemy sięgać i wchodzić, tam gdzie wzrok nie sięga i gdzie nikt nie wchodzi”316  Sylwester Prypeć 1985 – Powrót do przeszłości – „Chcesz zobaczyć jak mógł wyglądać ostatni Sylwester w mieście Prypeć?” Analizując jednak programy wycieczek nietrudno zauważyć, że hasła promujące wyjazd niewiele mają wspólnego z rzeczywistym programem wycieczek, a potęgowany poziom napięcia i grozy: „max” i „hardcore” tak naprawdę ma niewielkie znaczenie. Sedno tkwi raczej w czasie przeznaczonym na zwiedzanie. Szczególną atrakcją jest tu nocleg w jednym z dwóch czarnobylskich hoteli. Niewątpliwie jest to moment szczególny 312 Strefa Tour z „Alieną Tours”, [na:] [dostęp: 313 Strefa Max z „Alieną Tours”, [na:] [dostęp: 314 Strefa Tour Plus z „Alieną Tours”, [na:] [dostęp: 315 Atomowy Tour z „Alieną Tours”, [na:] 315 Atomowy Tour z „Alieną Tours”, [na:]